Recenzja „Światło, którego nie widać” Anthony Doerr

Książkę tą dopiero co skończyłam i już piszę recenzję żeby podzielić się z Wami moimi wrażeniami. To jedna z piękniejszych i wymagających książek, które przeczytałam w tym roku. Inni płakali jak bobry czytając ją, mi spłynęło po policzku kilka łez. Nie zmiażdżyła mnie, nie rozjechała, jestem w jednym kawałku. Ta książka sprawiła, że zaczęłam myśleć o tym jak niesprawiedliwy jest świat i o tym jak wojna może niszczyć marzenia ludzi, ale też o tym jak piękne jest dobro w rzeczywistości, w której dzieje się tyle złego…

Wielkie słowa uznania dla pisarza, Anthon’ego Doerra, „Światło, którego nie widać” pisał dziesięć lat, poświęcił tej książce dużo czasu, uczucia i pasji. Powstała bardzo ambitna, mądra i piękna powieść, którą nie sposób zapomnieć.

Ta książka wyróżnia się przede wszystkim nietuzinkową fabułą. Bohaterami tej historii są: Marie-Laure, niewidoma dziewczyna mieszkająca w Paryżu ze swoim ojcem oraz Werner, który wraz z swoją siostrą Juttą mieszka w sierocińcu w Niemczech. Po wybuchu wojny, kiedy Niemcy zajmują Paryż Marie-Laure wyjeżdża do Saint Malo, gdzie mieszka u stryjecznego dziadka i madame Manec. Werner od najmłodszych lat zadawał bardzo dużo pytań, które zapisywał w swoim notesie. Był bardzo bystry i interesował się nadajnikami radiowymi. Ponieważ Werner potrafił naprawić każde radio został wysłany do wojskowej szkoły żeby w przyszłości służyć w elitarnej jednostce Wermachtu. W sierpniu 1944, w czasie bombardowania Saint Malo losy Marie-Laure i Wernera się splotą.

To wymagająca skupienia powieść. Sama tematyka utworu, wojna, to nie jest łatwy temat, dlatego polecam tą książkę osobą, które szukają książki do przemyśleń i refleksji. Język powieści nie jest trudny, łatwo mogłam sobie wyobrazić świat przedstawiony. Krótkie rozdziały sprawiają, że czyta się ją szybko, jednak z uwagi na ilość stron (634) czytałam ją kilka dni. Ze względu na obszerność tej książki miałam wrażenie, że już za chwilę zacznie dziać się „coś więcej”, że wkrótce poznam tajemnicę tej książki, ale niestety trzeba było przeczytać większość żeby zrozumieć co skrywa ta historia. Co do zakończenia to powiem, że oczekiwałam „czegoś większego”, jakiś fajerwerek, w zamian dostałam bardzo życiowe, prawdziwe zakończenie i to chyba ono wprowadziło mnie w nastrój melancholii po przeczytaniu.

„Co wojna zrobiła z marzycielami…” Ten cytat najlepiej oddaje ducha tej książki. To niesprawiedliwe, że zdecydowana większość ludzi żyjących w współczesnym świecie ma tyle możliwości rozwoju i realizacji swoich marzeń i tego nie docenia. Ludzie żyjących w czasach wojny nie mieli wyboru, musieli walczyć albo w imię ideologii, której nawet nie uznawali albo z osobami, które do wyznawania tej ideologi ich zmuszały…

„Kim ty mógłbyś być…”

To bardzo, bardzo, bardzo piękna książka i cieszę się, że ją przeczytałam. I kiedy odkładam ją teraz na półkę, myślę, że to cenny diament w mojej kolekcji brylantów 🙂

Przepraszam za długą nieobecność 🙂

IMG_20160812_175132

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s